tomasz kostro / leon brofelt
s-ka autorska
nagłowek/sosnowiec/palac dietlow

teksty/...

DZIEWCZYNA Z WARKOCZAMI

Trzeba byłoby być ślepym, żeby jej nie zauważyć. Dziewczyny nosiły wtedy kudły tapirowane, co mnie się nie podobało. Ona miała warkocze. Normalne warkocze, jak panna żegnająca ułana na obrazku w wujowym gabinecie.
- Ej, mała! Śliczne to masz!
Przepchnąłem się do niej, owinąłem jeden wokół ręki. Gruby, czarny, końcem chlastał ją po dupci. Bomba! Fuknęła, zabrała warkocz i skryła się za koleżanki.
- Co to za grupa? Wydział? Kierunek? Czemu robicie taki hałas?
Mordę miałem wtedy trochę sponiewieraną, chyba wyglądałem na starego zgreda.
- Pedagogika, pierwszy rok, panie magistrze. - odpowiedziało jakieś spłoszone kocię.
- Że pierwszy, to czuć na milę. Dobra, nie róbcie takiego rabanu.
Wytropiłem w tłumie Teresę, która z urzędu miała się narybkiem opiekować. Jak kwoczka chodziła za pierwszakami.
(...)